Gdy rano przeczytałam nagłówek na portalu gazeta.pl mówiący o planowanym zaskarżeniu przez członów berlińskiej Antify polskiej policji pomyślałam, że ktoś ma dość oryginalne poczucie humoru. Z artykułu można było się dowiedzieć m.in.o następujących sensacjach:

 Zachowanie policji było oburzające - mówi "Gazecie" ojciec jednego z zatrzymanych Niemców. Dodaje, że pozew przeciwko funkcjonariuszom policji zostanie złożony na początku grudnia. - Syn i jego koledzy po powrocie z Warszawy muszą się poddać terapii. Mają traumę - mówi rozmówca gazety.
 
A to dopiero mięczaki - pomyślałam. Ciekawe co będzie - jakby się tak udało udowodnić, że zbyt mocne wepchnięcie do celi Hansa-Kevina K. przez przykładowego policjanta Kowalskiego może być spowodowane traumą wynikającą ze zburzenia domu rodzinnego Kowalskiego przez Niemców w trakcie wojny, lub śmiercią dziadka policjanta z rąk prawdziwych faszystów – to, co wtedy?
 
Przykłady tego typu można mnożyć. Skoro trauma wywołana masowymi mordami na Żydach dokonanymi przez Niemców przenoszona jest na późniejsze generacje, to dlaczego miałoby być inaczej w przypadku Polaków?
 
Czy nikt przygotowujący, czy zachęcający antyfaszystów do rozrób w Warszawie nie powiedział im, że muszą się liczyć z brakiem zrozumienia dla ich kontrowersyjnej misji ze strony Polaków, którzy jeszcze zbyt dobrze pamiętają zbrodnie jakich ich pradziadkowie, czy dziadkowie dopuścili się choćby w Warszawie?
 
Dziwny jest ten świat pełen traum - pomyślałam i poszłam rzucić okiem na niemieckojęzyczną sieć.
 
Na stronie EA Berlin przeczytałam, że przygotowania do skargi zbiorowej są w pełnym toku. Każdy poszkodowany mógł tam ściągnąć sobie wzór pełnomocnictwa i proszony był o niezwłoczne powiadomienie prawnika, oraz wysłania potrzebnych dokumentów. W Polsce pozwami antyfaszystów zajął się adwokat Jacek Gaj.
 
Tak więc zatrzymana i po części przyłapana na chuligańskich wybrykach młodzież intensywnie zastawiała się dzisiaj, czy wszystko 11.11 odbyło się zgodnie z przepisami, czy np.: mogła skontaktować się z tłumaczem i prawnikiem. Czy dostała coś do picia i jedzenia itd.
 
Mam nadzieję, że żadna z owych osób nie dojdzie do wniosku, że brak powodów do pozwu może być wywołany amnezją spowodowaną szokiem bycia zatrzymanym przez służby porządkowe posługujące się językiem obcym. Zaś zaliczone w mordobiciu potłuczenia, czy siniaki na dobrą sprawę warto ogłosić dziełem polskiej policji.